Budujesz swój biznes? Zobacz konferencję Founders Mind na PGE Narodowy [20 października]

Sprawdź agendę i dołącz

Jest Pani Founderką F1Brand. Jak zrodził się pomysł na własną działalność?

Zawsze chciałam mieć własną firmę, choć nie powiem, w wieku 16 lat myślałam, że zostanę w polityce, chciałam być Wójtem Gminy Kolbudy, w której mieszkałam, na szczęście mi przeszło. Od dzieciństwa miałam silne poczucie niezależności, już w przedszkolu kiedy okazało się, że na zakończenie zerówki mamy grać jakiś utwór na różnych instrumentach typu cymbałki, trójkąt, ja powiedziałam, że co najwyżej mogę wszystkimi dyrygować – i tak też się stało, 6-letnia Marcelina dyrygowała pozostałymi przedszkolakami podczas występów. (śmiech)

Moje dwa pierwsze talenty Gallupa to osiąganie i strateg, nie nadaję się do pracy na etacie, co zresztą przetestowałam. Praca w agencji reklamowej tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Dostałam kiedyś reprymendę od mojej ówczesnej szefowej za to, że na spotkaniu z Klientem powiedziałam głośno co myślę, oczywiście merytorycznie. Moja szefowa natomiast uważała, że Klient nasz pan, z czym ja totalnie się nie zgadzam. To był kolejny impuls do tego, żeby założyć swoją firmę, na własnych zasadach. Poza tym ja zawsze chciałam zmieniać świat i robić fajne rzeczy, nie ograniczać się do jednego podwórka.

Jak wyglądały pierwsze kroki? Jakie trudności napotkała Pani na samym początku?

Ja nie zaczynałam zupełnie od zera. Firmę otwierałam ze wspólniczką, która już wcześniej prowadziła biznes i była moją szefową, więc start miałam ułatwiony, choćby ze względu na formalności jak zakładanie działalności czy księgowość.

Trudności pojawiały się natomiast z Klientami i pracownikami. Okazało się, że na początku swojej drogi biznesowej bierzesz prawie każdy projekt, który nie zawsze jest rentowny czy wręcz pracujesz z Klientem, który nie szanuje Twojego czasu. Do tego zaczynasz zatrudniać ludzi, którymi nie potrafisz zarządzać. Długo mi zajęło zrozumienie, że nie znajdę drugiej Marceliny, która będzie zaangażowana na 300%, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. To powodowało, że popełniałam błędy. Zatrudniałam np. juniorów, z którymi kompletnie nie potrafiłam pracować. Oni mieli oddać mi trochę czasu, a finalnie poprawianie ich pracy powodowało, że dalej pracowałam po nocach. Byłam sfrustrowana, co odbijało się także na nich, nikt nie chce pracować z sfrustrowaną szefową.

Dzisiaj wiem, że po prostu nie potrafię pracować z juniorami i zrozumienie tego jest tak naprawdę najważniejsze. Nie oznacza to jednak, że nigdy ponownie nie zatrudnię juniora, po mału się do tego przygotowuję, ale na zupełnie innych zasadach. Taka osoba nie będzie bezpośrednio pode mną w strukturze firmy.

 Jak dużym zespołem zarządza Pani obecnie?

Obecnie mamy pięć osób w zespole oraz dwóch zewnętrznych konsultantów, którzy współpracują z nami projektowo. W przeciwieństwie do mojego branżowego kolegi Artura Jabłońskiego (pozdrawiam Artur!), który mówi, że się nie skaluje, a ma obecnie ponad 50 osób, ja naprawdę nie chcę się skalować. (śmiech). W F1Brand pracują wyłącznie specjaliści, samodzielni, którzy naprawdę znają się na swojej robocie, wykładają na studiach podyplomowych, a do tego są bardzo blisko Klientów i to procentuje. Bardzo sobie cenię mój zespół #F1BrandTeam!

Mamy wśród Klientów firmy, które przejęliśmy po agencjach 5-10 razy takich jak nasza i nieskromnie mogę powiedzieć, ze dowozimy im o wiele lepsze wyniki i co najważniejsze stawiamy na relacje i zaufanie. Pracujemy jak partnerzy, jako eksperci i członkowie ich zespołów, a nie jak agencja do klepania zadań. Obsługujemy nie tylko MŚP, ale także firmy, które zatrudniają 300+ pracowników, choć nie zawsze możemy się tym pochwalić przez NDA. Nie ma u nas rotacji, skupiamy się mocno na biznesie naszego Klienta, na jego potrzebach, jesteśmy partnerami w rozwoju firm – tylko tak da się osiągać najlepsze rezultaty.

 Jak założenia strategiczne zmieniły się na przestrzeni działalności firmy?

Zmieniły się diametralnie zarówno pod względem Klientów jak i pracowników. Przeszłam drogę od Zosi Samosi, nieprzespanych nocy, permanentnego przemęczenia, zapierdolu do 4:00 rano dla Klientów, którzy nie szanowali mojego czasu, odbierania telefonów 24/7… do Marceliny, która buduje wewnętrzny zespół, uczy się być lepszą szefową każdego dnia, deleguje zadania, z którą musisz się dzisiaj umówić na rozmowę telefoniczną, która odmawia Klientom i sama rezygnuje ze współprac, jeśli widzi, że mamy inne wartości i nie pracujemy na partnerskich zasadach.

Na początku myślałam, że będziemy taką małą, rodzinną firmą, mieliśmy biuro, jadaliśmy wspólnie śniadania, zatrudniałam juniorów, z którymi jak wspominałam nie umiałam pracować. Potem uważałam, że współpraca z podwykonawcami to idealne rozwiązanie, wystarczyło na dwa lata, ja chciałam iść dalej, po więcej, a jednak zewnętrzny konsultant nie będzie pracował pod Twoją stopką mailową. Podjęłam więc decyzję, że buduję wewnętrzny zespół, całkowicie zdalny, ale oparty wyłącznie o specjalistów, ludzi, którzy są samodzielni i znają się na tym co robią. Konsultowałam się wtedy z kilkoma osobami z biznesu i zdania były mocno podzielone, część uważała, że jednak powinnam stawiać na juniorów i po prostu sobie ich wychowywać. Moim zdaniem podjęłam najlepszą decyzję, a dane to tylko potwierdzają, rośniemy!

Dzisiaj dokładnie wiem z kim chcę pracować, a z kim nie i umiem odmawiać Klientom. Na początku prowadzenia firmy bierze się prawie każdy projekt, na szczęście ten etap już dawno za mną. I wcale nie wynika to z wysokiego ego czy worka pieniędzy, bo jak wielokrotnie podkreślałam, jeszcze na takim worku nie śpię, oszczędności i tak reinwestuję w rozwój firmy. Chodzi jednak o to, żeby pracować z ludźmi, którzy mają takie wartości jak Ty i wysoko rozwiniętą świadomość biznesową, którzy wiedzą, że marketing nie polega na tym, że wykładasz 2 tys. zł, a my dowozimy Ci górę leadów.

Dla przykładu, w F1Brand znamy się na e-commerce, bez problemu możemy zrobić case study z 1200% wzrostu, dowozimy rezultaty, a mimo wszystko pracujemy tylko z pięcioma e-commerce’ami, nie jest to nasz core biznesu, a reszcie zwyczajnie odmawiam. W ogóle nie przyjmujemy nowych sklepów online, tym bardziej w branży fashion. Za każdym razem jak ktoś do mnie przychodzi z informacją, że otworzył sobie sklep online z ubraniami to pytam: macie silną markę osobistą czy milion złotych na marketing? Mam wrażenie, że wiele osób i firm dzięki pandemii na nowo jakby odkryło Internet i szuka sposobów na lepszą digitalizację i dywersyfikację źródeł przychodu, i chwała im za to, tylko tego nie da się zrobić od tak, odpalając adsy na Facebooku czy w Google.

W biznesie chodzi o relacje i wzajemny szacunek, jeśli go nie ma, ja nie współpracuję. Możesz zapytać mojego zespołu, mieliśmy takie sytuacje, gdzie nagle zjawiał się Pan Prezes, który nie uczestniczył na co dzień w działaniach i zwyczajnie obrażał moich pracowników. Następnego dnia wypowiadałam umowę. Nie godzę się na takie traktowanie.

Na jaki czas do przodu projektujecie strategię w firmie i jak optymalizuje Pani strategię firmy?

Strategię planuję rocznie i kwartalnie, tzn. mam zarys roku, a następnie plany na poszczególne kwartały. Nie planuję na 5 lat do przodu. Pandemia, teraz wojna, pytanie co jeszcze nas czeka – w obecnych czasach często kwartał jest ogromnym wyzwaniem i po prostu plany trzeba optymalizować każdego dnia.

W pierwszym kwartale zrobiliśmy np. dwie duże strategie digital dla nowych Klientów, jesteśmy w procesie kolejnej, co np. spowodowało, że musiałam schować do szuflady jeden projekt szkoleniowy F1Brand, bo nie wystarczyło nam mocy przerobowych. Przerzucam go na Q2, bo robimy naprawdę genialne szkolenia dla firm, wykładamy na studiach podyplomowych, ale nie mamy czasu się tym pochwalić i wyjść z informacją do nowych Klientów.

Czasem się śmieję, że optymalizacja to taki znak naszych czasów, tak jak relacja na żywo.

Jak skonstruować dobrze działające ADS w social mediach?

Zacząć od strategii! Całe moje zawodowe życie powtarzam, że wyklikanie kampanii na Facebooku czy w Google to jest dzisiaj najmniejszy problem. Konsultując na co dzień różne biznesy widziałam genialnie ustawione kampanie, do których naprawdę ciężko było się o coś przyczepić. Problem polegał jednak na tym, że docierały do niewłaściwych ludzi, którzy nie dość, że nie byli grupą docelową, to jeszcze nie mieli intencji zakupowych. To klasyczne niezrozumienie swoich Klientów.

Jeśli nie masz strategii, to możesz sobie klepać te reklamy, przepalać budżety i wróżyć z fusów. Zastanów się najpierw kto jest Twoim Klientem, a następnie gdzie Ci ludzie przebywają w Internecie czy też poza nim, jak Twój produkt/usługa rozwiązuje ich problemy, odpowiada na potrzeby. Zbuduj strategię komunikacji dopasowaną dokładnie do nich, do ich potrzeb, problemów, przekonań, emocji i uczuć. Zrozum, że skuteczny marketing nie polega na odpalaniu adsów, to jest tylko jedno z wielu narzędzi.

Spraw, żeby Twoi Klienci za Tobą tęsknili, a leady będą spływały same.

Jest Pani też związana z tenisem. Skąd wzięła się ta pasja?

Trochę z przypadku. W wieku 10 lat odbierałam z tenisa mojego młodszego brata, siedziałam na ławce, kiedy trener zapytał się czy nie chcę spróbować i… spróbowałam. Do 19 roku życia grałam nawet zawodowo pod szyldem Polskiego Związku Tenisowego, a trzecie miejsce Mistrzostw Polski było moim największym osiągnięciem. Potem zrobiłam kurs trenera, przez kilka lat uczyłam dzieci i dorosłych grać w tenisa, tuż przed pandemią zrezygnowałam, gdyż nie byłam już w stanie łączyć prowadzenia biznesu z byciem trenerem, zabrakło mi w którymś momencie doby i po prostu czasu na jakiekolwiek życie. Wracam w tym roku na kort, po dwóch latach przerwy, ale już tylko dla siebie.

Kocham ten sport, to taki mój sposób na regenerację i zrzucenie z siebie codziennego stresu z prowadzenia własnej działalności. Joga, stretching, czy inne metody wyciszania totalnie na mnie nie działają. Mnie relaksuje kończąca piłka tuż pod samą linią końcową.

Poza tym z tenisem jest jak z biznesem. Na korcie musisz mieć strategię i plan B, zupełnie jak w biznesie. Musisz nauczyć się wybierać, szacować swoje siły, ale także odpuszczać. Podobnie jest w biznesie – nie chodzi o to, żeby pracować więcej, tylko mądrze. A do tego psychika – przygotowanie psychiczne jest równie ważne na korcie, jak i w biznesie. Na co dzień, jako przedsiębiorcy podejmujemy wiele trudnych decyzji, a często przez emocje są one pochopne i po prostu nietrafione.

W jaki sposób dba Pani o swój stały rozwój?

Przede wszystkim regularnie rozmawiam z ludźmi mądrzejszymi ode mnie, którzy już dawno przeszli w biznesie problemy, z którymi ja się dzisiaj mierzę. Poznałam na jednym Founders Camp , Anię Tkaczyk z Whites, którą po cichu nazywam moją mentorką, ogromnie dużo wniosła do mojego życia, nawet niedawno znów miałam z nią konsultacje.

Dyskutuję też z innymi founderami agencji digital, wymieniam doświadczenia z Arturem Jabłońskim, Rafałem Ferberem, Wojtkiem Biendzio, potrafię zapytać Franciszka Georgiewa o jakieś rozwiązania, które np. u Niego działają, a do których ja dopiero podchodzę.

Sama prowadzę szkolenia dla firm, wykładam też na AGH w Krakowie czy WBS w Toruniu, właśnie dołączyłam do wykładowców Akademii FastTony, ale raz na jakiś czas lubię poodbijać piłeczkę, wyjść ze swojej bańki i spojrzeć jak robią to inni. W styczniu poszłam np. na szkolenie do Ani Ledwoń-Blachy ze strategii social media.

Przyjaźnię się też z fantastycznymi kobietami, które dają mi wsparcie i rozwijają horyzonty. Ania Jaworska i Aleksandra Przytulska na co dzień również są właścicielkami biznesów, wzajemnie się wspieramy, dzielimy doświadczeniami, ale też wyjeżdżamy na babski weekend np. do Hiszpanii, żeby napić się wina i na chwilę oderwać od rzeczywistości. Sześć lat temu poznałam Ewelinę Mazurek i Martynę Ładkowską, które pracowały u mojego Klienta Jobhouse, dzisiaj dalej się przyjaźnimy, są ekspertkami od HR i analityki, dyskutujemy o rekrutacjach, eNPS ale też po prostu pijemy szampana. Z Aleksandrą Hinc, moją Panią Mecenas poznałyśmy się w Rzeszowie, mimo, że obie jesteśmy z Gdańska. Na co dzień to moja prawniczka, zresztą genialna, ale również się przyjaźnimy, wspólnie wyjeżdżamy i wspieramy! Jest też Dorota Steliga, właścicielka agencji PR, z którą łączą mnie nie tylko wspólne projekty biznesowe, ale także te same wartości czy moja kuzynka Katarzyna Mendelson, która robi genialną karierę w State Street i obala mit, że z rodziną najlepiej na zdjęciach, bo uwielbiamy razem spędzać czas i się wspierać.

Ludzie są i będą najważniejsi, otaczajcie się takimi, przy których czujecie, że rośniecie, a nie, że ciągną Was w dół. To, z kim spędzasz najwięcej czasu, ma bezpośrednie przełożenie na to, jaką osobą jesteś.

Ostatnie Wpisy

SEO360® – branżowy game changer

Krzysztof Sołtys
13 września, 2022

Bankowy niezbędnik przedsiębiorcy — konto firmowe

Michał Bąk
24 maja, 2022

Doszliśmy do wniosku, że briefowanie klientów nie działa – Marcin Cichocki (Kuźnia Treści)

Monika Troska
20 kwietnia, 2022

Czym jest Founders.pl?

Founders.pl to zamknięta platforma ludzi biznesu, której celem jest rozwinięcie Twojej sieci kontaktów i zwiększenie wiedzy biznesowej.

Networking

To miejsce dyskusji founderów, którzy dzielą się wiedzą, nawiązują współpracę i wspólnie rozwiązują problemy napotykane przez ich organizacje.

Wiedza

To miejsce ciągłego rozwoju biznesowego, kilkadziesiąt godzin nagrań z różnych obszarów budowania firmy, warsztaty, webinary i spotkania z psychologami.